Blog > Komentarze do wpisu
Behemoth kontra PiS.

Wielkimi krokami zbliżające się wybory prezydenckie u wielu osób wzbudzają nadzieje na rzetelną, efektywną i konstruktywną debatę o przyszłości Polski. Piękna to wizja, pomimo tego, że oderwana od rzeczywistości. Po pierwsze, żeby rozmawiać o czymkolwiek konstruktywnie należy mieć o tym "czymś" jakiekolwiek pojęcie, wizję i racjonalne podejście do danej kwestii. Tymczasem rozmawiać będą główni kandydaci: obecny Prezydent, Lech Kaczyński i obecny Premier, Donald Tusk. Siłą rzeczy dyskusja sprowadzi się do kwestii spraw oddziałujących na wyborcę AD 2010, a nie do przyszłości Polski w roku 2030. Oczywiście bardzo chciałbym się mylić, ale po 20 latach demokracji moja wiara w cuda zmalała do poziomu Wigu20 sprzed 11 miesięcy ;)

Tematów, które przyciągną publikę jest kilka. Muszą być proste, jasne, ważne i zrozumiałe dla przeciętnego Polaka. Jednym z nich oczywiście będzie religia. Na czele z religią w szkołach i oceną w średniej, krzyżami w urzędach i krzyżem w koronie godła narodowego, Radiem Maryja i ojcem Dyrektorem i... I Behemothem. Nie, nie kotem z Bułhakowa ("czyż ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus!")! Nie, nie stworem z Księgi Hioba. Behemothem przez "th", grupy z polskiej sceny muzycznej gatunku "heavy metal". Ponieważ moja edukacja muzyczna zatrzymała się na Queen i Arethecie Franklin nie wnikam w dyskusję czy to muzyka dobra czy nie. Dostają nagrody, grają koncerty na całym świecie, a wokalista Adam Darski kręci z samą Dodą. Albo odwrotnie? W każdym razie Adam Darski publicznie podarł Biblię.

Na koncercie w Gdyni, we wrześniu 2007 roku, podarł. Proces wytoczony przez Ogólnopolski Komitet Obrony przed Sektami (mam nadzieję że nie przekręciłem nazwy) o obrazę uczuć religijnych został umorzony ze względu na brak szerszego grona osób które poczuły się urażone. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to grono osób jest szerokie. Sam jestem przeciwko obrażaniu uczuć - zarówno religijnych jak i każdych innych przez kogokolwiek. Z całej sprawy sądowej pozostaje opinia profesora religioznawstwa wyrażona na potrzeby procesu, iż każdy egzemplarz Biblii jest przedmiotem czci religijnej. A więc... Co z Behemothem?

Adam Darski i pozostali członkowie zespołu zostali przesłuchani w ramach śledztwa z art 196 kk, mówiącym generalnie o obrazie uczuć religijnych. Zgodnie z oświadczeniem lidera Behemotha, całe zdarzenie jest tylko działaniami artystycznymi które w założeniach nikogo obrazić nie miały. Czy darcie Biblii wynikało z badań marketingowych czy też było spontanicznym wyrażeniem stosunku do katolicyzmu jest kwestią otwartą. Załóżmy, że były to "działania artystyczne", cokolwiek w kulturze Heavy Metalu to znaczy. Ale spece od wygrywania wyborów czuwają...

A że wybory za pasem, spece doszli do wniosku że nic tak dobrze nie zadziała na korzyść obecnego Prezydenta jak wielki proces o "zmasowany atak na katolików". Zaprawdę, siła oddziaływania Behomotha jest porażająca! Posłanka Jolanta Szczypińska: "Najwyższy czas nadszedł, aby powiedzieć 'nie' obrazie naszych chrześcijańskich wartości, symboli i wiary katolickiej. Nie dopuścimy, żeby pseudoartyści, którzy powołują się na tak zwaną 'wolność słowa' znieważali uczucia Polaków". Powoływanie się na 'wolność słowa' jest tym terminem, który łaczy wszystkich - od posła Palikota po posłanki Szczypińskiej. Prawdziwy cud łączący antagonistów - ma tylko jeden feler.

"Wolność słowa"... Od razu na myśl przychodzi Jarosław Kaczyński w obronie posła Artura Górskiego. Prezes powiedział, że każdy powinien mieć prawo do wyrażania swoich poglądów, nawet kontrowersyjnych. Od razu uprzedzę zarzuty - darcie Biblii jest wyrażaniem poglądów kontrowersyjnych. Ktoś pamięta sprawę atrystki Doroty Nieznalskiej? Z ciekawości - czy ktoś dostrzego związek między podarciem Biblii i karykaturami Mahometa albo wyrokiem śmierci nałożonym na autora "Szatańskich wersetów"? Za kilka dni sąd wyda werdykt w sprawie Kaziemiery Szczuki, czyli Polsat kontra KRRiTV. Teraz dojdzie kolejna sprawa, która będzie dla sądu trudna do roztrzygnięcia. A do wyborów jeszcze dużo czasu, więc takich spraw przybędzie.

A ów wspomniany feler... Cóż, wszystko sprowadza się do punktu widzenia z którego postrzegamy "wolność słowa".

środa, 13 stycznia 2010, big.spender

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: